Archive for April, 2010

II wyprawa piesza Zbrojnej Gwardyi – Robert Siuta | TEAM

April 28th, 2010

Team Media
W tym roku z wielkim entuzjazmem wyczekiwaliśmy odpowiedniej pory aby wyruszyć na wyprawę. Z poprzedniej zostały wyciągnięte odpowiednie wnioski, które zaowocowały w przygotowaniach jak i w samej wyprawie. W ubiegły weekend tj. 24-25 kwietnia w drogę wyruszyli: Robert Siuta, Krzysztof Kastrau, Maciej Krefft, Michał Lipowczan.

Wszyscy na plecach wyposażeni w wiklinowe kosze a w nich "niezbędniki" podróży w postaci: prowiantu, namiotu, no i przede wszystkim ciepłych strojów. Oczywiście jak na bractwo historyczne przystało nie ma tu mowy o jakiś współczesnych rozwiązaniach. Tym razem za cel wyprawy obraliśmy sobie okolice Zalewu Szczecińskiego, gdzie planowany był nocleg w okolicznym lesie (z wartami do samego rana rzecz jasna, jak na średniowiecznych żołnierzy przystało). Pogoda bardzo dopisała, jedynie noc była dość chłodna, ale za to spokojna. Nazajutrz po porannym posiłku udalismy się w drogę powrotną i już w godzinach późno popołudniowych minęliśmy granice naszego miasta wracając do szarej rzeczywistości. (txt: Robert Siuta; fot. Maciej Krefft)

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Karaiby po raz drugi – Adam Kajdewicz | TEAM

April 27th, 2010

Team Media
Katamaran: Bahia 46, trasa: Martynika - Grenada, Carriocou, PSV, Union Island, Mayerau, Tobago Cays, Bequia, St. Vincent, St. Lucia; termin: 02.05 - 16.05

W 2007 roku prowadziłem rejs na Lavezzi 40 na trasie z Martyniki do Union Island i pobliskich wysp. W maju 2009 Bahia 46 poniosła nas dalej na południe. Po kolei jednak i w pewnym skrócie aby nie powtarzać relacji z 2007.

W słoneczne sobotnie popołudnie 2 maja w dobrych nastrojach zawitaliśmy do Le Marin. Załogę stanowią Dorota i Wiesiek ze Szczecina, Kinga z Ostrowa Wlkp., Krzysiek z Olsztyna, Monika z Łodzi, Zbyszek z Knurowa oraz z Agnieszka, Paula, Włodek, Marek, Andrzej i Adam z Warszawy. Wieczorna i przedpołudniowa ulewa dnia następnego postawiły duże wyzwanie naszemu optymizmowi. Zakupy i przejmowanie katamaranu były cokolwiek uciążliwe w tych warunkach. Nastroju nie poprawiła prognoza pogody przedstawiciela armatora sugerująca, że podobna pogoda może trwać jeszcze kilka dni. Karaiby mają jednak to do siebie, że wszystko może się tu zdarzyć. Około południa deszcz zniknął, a nam nie pozostało nic innego jak oddać cumy. Płyniemy razem ze Staszkiem z Białegostoku, niedługo jednak, bowiem z powodu kłopotów z silnikiem musi on zawrócić do bazy.. Płyniemy dalej sami na zmianę pod żaglami i na silniku. Zero deszczu i dobrze, bowiem stracilibyśmy nocną, księżycową żeglugę. Świetlisty firmament nie jest stały jak na Śródziemnym. Co jakiś czas przemykają się nieśmiało chmury zasłaniając blask półksiężyca, szybko jednak znikają jakby zażenowane przepraszając za to zakłócenie porządku nocy. Żeglujemy w pobliżu wyniosłych Pitonów na Saint Lucia stanowiących przyjazny drogowskaz na tych wodach i przemykamy się w pobliżu St Vincent. Dzień zastaje nas w pobliżu Bequia. Na pokładzie staje się coraz weselej. Załoga nawet skippera ciągnie do zabawy, ale ten dzielnie opiera takim zakusom. Po południu wita nas Grenada ze swymi zielonymi, górskim zboczami i nadbrzeżnymi palmami. Na noc stajemy w St. George's, w ładnej marinie Camper & Nicholson z basenem.

Wtorek
Załoga wyrusza na zwiedzanie wyspy z miejscowym przewodnikiem, ja zaliczam najpierw spacer do Immigration Office, w którym urzędnicy przy muzyce załatwiają spokojnie formalności, a następnie zwiedzam St. George's w poszukiwaniu karty do modemu. Nic z tego w sumie nie wyszło, ale zobaczyłem oblicze miasta, gwarne, przyjazne, pełne młodzieży w szkolnych mundurkach. Na zabytki nie starczyło mi czasu, a szkoda. Załoga miała więcej szczęścia. Wróciła zadowolona z wycieczki, podczas które zobaczyła plantacje, wodospad i posiliła się w lokalnej restauracji. Przed zmrokiem stajemy na pławie w zatoce Dragon Bay, ok. 2Mm powyżej St.. George's. Dzisiaj oprócz zwykłych czynności służbowych jak kolacja, gitara, łyk wina, część załogi zajmuje się połowem ryb przy księżycu, z lepszym lub gorszym skutkiem.

Środa
Przy bajdwindzie 4/5B ciągniemy już niespiesznie na północ .Deszcz czasem pada, ale niegroźnie i z rzadka, nie zaburzając istotnie słonecznej żeglugi. Po postoju kilka godzin pod żaglami stanowi przyjemną odmianę. Około południa kotwiczymy przy Sandy Island, jakby większej kopii słynnej Mopion w poblizu PSV. Sandy Island jest piaszczystą wysepką o ok. 300 m długości, otoczona rafą z kilkoma palmami. Nie muszę dodawać, że oddawaliśmy się błogiemu lenistwu na wysepce sporo część czasu. Na noc stajemy na pławie w dużej i bezpiecznej zatoce Tyrell Bay na Carriocou. Oprócz zwykłej pogawędki mamy dzisiaj gościa, Duńczyka z Kanady który na swoim Pearson 27 płynie w pojedynkę z Kanady do Wenezueli. Dowiaduję się dużo ciekawych rzeczy o możliwościach zakupu jachtów, cenach, żegludze na Bahamach, etc. Na zakończenie zwiedzamy jeszcze jego 9 metrowe królestwo.

czwartek
Nawigujemy starannie na trasie do Petit Martinique mając na widoku wrak na rafie. Na wyspie z tego co piszą bywalcy można kupić najtańsze w tej części Karaibów paliwo. Następnie krótki szpurt i kotwiczymy już na PSV w pobliżu pomostu dla pontonów na błękitnym wypłyceniu. To Karaiby w całej swej krasie, z szumem przyboju na rafie, palmami pochylonym na plaży w oddechu pasatu i przejrzystą, lazurową wodą. Kupujemy rybę na kolacje da urozmaicenia jadłospisu i przestawiamy się na noc do Clifton na Union Island. Po drodze muszę mocno korygować kurs biorąc poprawkę na prąd. Przed wejściem spotykamy a jakżeby inaczej boat boys i przyjmujemy ofertę postoju w Anchorage Yacht Club, na kei wita nas Staszek

Wieczorem zwiedzamy miasteczko. W słynnej restauracji Lambi jest pusto, mamy już cokolwiek po sezonie, ale zatrzymujemy się na chwilę przy rozkręcającej z wolna miejscowej zabawie na wolnym powietrzu. Czterech muzyków śpiewa i wybija rytm na bębnach, co chwila ktoś z miejscowych daje pokaz swoich umiejętności tanecznych. Na dłużej lądujemy jednak w małej tancbudzie, gdzie grają soczystego rocka w lokalnej aranżacji. Prawie cała załoga bierze udział w zabawie, a miejscowe dziewczyny mają niesamowity dryg do tańca. Pląsy z nimi, lekkie i gibkie, to czysta radość nie ujmując nic naszym dziewczynom z załogi.

Piątek
Zaliczam Immigration, załoga zastygła na plaży czekając na naprawę silnika zaburtowego. Po południu kurs na Palm Island, egzemplifikacji czaru Grenadynów. Palmy na Palm Island są chyba najpiękniejsze na tych wyspach. Przed zmrokiem znów krótki skok, tym razem do zatoki Saline Bay na Mayerau. Stajemy tu a nie w Salt Whistle Bay bowiem sporo wieje, i jak mówi Gosia, która zaprasza nas na kolację w Saline Bay, czeka nas spokojniejsza noc. Wieczorem ruszamy więc do Gosi, która prowadzi na Mayreau razem z Dennisem znany bar Hideaway.

Dania są przednie, muzyka na żywo także, o zabawie nie wspomnę. Jej finałem jest kąpiel w basenie, w ubraniu oczywiście. W nocy jeszcze szanty na pokładzie, na spokojnej wodzie faluje delikatnie księżycowa poświata.

Sobota
Po śniadaniu zatrzymujemy się na cały dzień w Salt Whistle Bay. Miejsce jest wspaniałe. Mimo upału wspinamy się do wioski i zwiedzamy mały kamienny kościółek, z kolorowym wnętrzem . Z małego placyku za kościołem widać Tobago Cays, rozległy obszar raf otaczający cztery wyspy - świat niepowtarzalny, do podziwiania i przeżywania, nie opisywania. W Salt Whistle Bay po zawietrznej znajduje się spokojna, niezafalowana plaża pod palmami oraz plaża po nawietrznej za rafą, w której można pławić się na falach. Czy warto zatrzymać się tu na dzień, odpowiem: warto.

Dzień kończymy piknikiem z gitarą na plaży pod szumiącymi palmami. Czy brzmi to banalnie - pewnie tak, ale nie miałbym nic przeciwko temu, aby ten banał powtarzać jak najczęściej.

Niedzielę spędzamy jak należy na Tobago Cays, na plażowaniu, opalaniu i kontemplacji widoków. Zabrałem kiedyś kamyki z tych wysp i jestem na nich znowu. Może pozwolą mi znów tu powrócić. Fauna na Tobago Cays jest raczej uboga. Na spacerze udało się nam dostrzec raz pojedynczą iguanę, a po chwili zabawiającą się parę. Jak wyglądają Tobago Cays - polecam strony w sieci, mój opis byłby ubogi.

Poniedziałek
Znów dzień żeglugi, na kursie Bequia. Pasat nam sprzyja, pogoda też, Bahia 46 miarowo kołysze się na falach. Przyjemnie jest ułożyć na trampolinie lub na dziobie pływaka lecieć w dół, aby za chwilę być wyniesionym w górę. Przy większych falach to niezła zabawa. Morze skrzy się błękitem dokoła, czas przestaje się liczyć. Jest tylko szum fal i wietrzna muzyka takielunku. Podchodzimy do Moustique, wyspy dla zamożnych tego świata. Z braku czasu pozwalamy sobie jedynie na rzut oka na Brittania Bay. Może innym razem. Na odcinku do Bequia dajemy szansę wędkarzom płynąc powoli na genui. Skończyła się woda. Wychodzi nadspodziewanie szybko. Zbiornik jest jeden, ma 800 l, a starcza go na dwa dni. Podejrzana sprawa. Po południu lądujemy w Port Elizabeth na Bequia w zatoce Admiralty Bay na boi w pobliżu znanego baru Frangipani. Załoga szybko rozsypuje się po lądzie, wieczorem zbieramy się na drinka w tymże barze.

Wtorek
Przed południem cześć załogi jedzie na wycieczkę po wyspie, ja czekam na wodę. Potem jeszcze zakupy i po południa z dobrym wiatrem pod dwom refami mamy piękny przelot na St Vincent do znanego z Piratów z Karaibów Wallilabou.. Tu jak zwykle dopadają cumujących boat boys. Nie inaczej jest z nami. Po zakończeniu operacji cumowniczych Krzysiek i Zbyszek jedzie spróbować szczęścia pozostali ruszają do wodospadu i na ogólny rekonesans. Wodospad nie jest specjalnie imponujący, zapada już zmierzch i nagle cały las ożywa głośną muzyką cykad i innych, nieznanych nam stworzeń. Na grani lesistego zbocza rysuje się na tle wieczornego nieba nostalgiczna linia palm. To obcy nam ale fascynujący świat . Wieczorem obchodzimy rocznicę pierwszych urodzin Jędrka, dziecka Doroty i Wieśka. Takich śpiewów Wallilabou chyba dawno nie słyszało.

Środa
Próbujemy dokonać odprawy, ale w zatoce po urzędnikach ani widu ani słychu. Płyniemy ze Staszkiem z papierami do miasteczka around the corner jak mówi nasz lokalny cicerone. Łódź jest wiosłowa i po ok. 100 m przewodnik zaczyna wybierać wodę. Proponuję, aby zajął się wiosłowaniem, a ja będę wybierać wodę. Na takiej łupinie jeszcze nie płynąłem. Szybko oswajam się jednak z sytuacją. Przewodnik prowadzi nas pomiędzy biednymi opłotkami do posterunku policji. Z odprawą nie ma problemu. Czas nagli, przed nami długi odcinek do Saint Lucia. Żegluga jest boska. Pełny bajdewind i 5 - 6B. Załoganci dokładnie pilnują swojej kolejki przy sterowaniu. Cała procedurą zarządza Marek, prawnik z zawodu. Na dwóch refach katamaran stabilnie i bez pośpiechu połyka milę za milą. Włączam nawet ścieżkę dźwiękowa z Piratów z Karaibów. Cóż tu więcej dodać. Ostatnią godzinę wschodnim kursem kończymy na silniku. Przed Pitonami wita nas przewodnik z polską flagą na swojej łodzi i podprowadza do pławy w zatoce Malgre tout . Jutro zabierze chętnych na wycieczkę. Wieczorem znów gitara, solistą jest niezmordowany Krzysiek z Olsztyna. Chwała mu za te wszystkie nastrojowe wieczory.

Czwartek
Odprawa u celników przebiega gładko natomiast funkcjonariusz policji próbuje wymusić na nas wizy. Rozmowa i przekonywanie trwają długo. W końcu nasz interlokutor przypomina mnie z poprzedniej wizyty i klimat rozmowy zdecydowanie się zmienia. Decyduje się na wstemplowanie wiz bez opłat mrucząc jedynie co chwilę oh Mr Adam, komentując uśmiechem moje wypowiedzi o załogach, dziewczynach etc.

Druga cześć dnia jest zdecydowanie przyjemniejsza. Mikrobus pomalowany wesołymi kolorami podwozi grupę do ogrodu botanicznego. Choćby tylko dla tej wizyty warto było pojechać na wycieczkę. Za każdym zakrętem kolejnej ścieżki wyłaniają się nieznane kwiaty i drzewa., całość jest misternie splatana tworząc fascynującą całość tropikalnego lasu. Można by tu zakwitnąć na wiele godzin, ale czas płynie nieubłaganie. Nie można jednak stąd odejść bez paru choćby zdjęć widowiskowego wodospadu. Punkt drugi to zwiedzanie wulkanu, na którym w kilku oczkach bulgoczą szare gejzery. W powietrzu unosi się woń siarki. Na koniec kąpiel pod ciepłym wodospadem i w siarkowych wodach niewielkiego basenu. Podobno taka kąpiel przedłuża życie o 10 lat. Czuję, że dobrze zrobiłem, taplając się w tej wodzie. 10 lat bardzo mi się przyda. Po południu przelot do Marigot Bay, gdzie a jakże wita nas Staszek na Belize 43. Wokół Krzyśka zasiadają dziewczyny, a Krzyś z poważną miną mówi, że to jego kobiety. Tubylec popada w bezgraniczne zdumienie patrząc z podziwem i szacunkiem na Krzyśka. Wieczorem Staszek z Adamem wpadają do nas z wizytą. Mam nadzieję, że dobrze wspominają tę imprezę.

Jeżeli mamy piątek, to jesteśmy już na ostatnim pożegnalnym kursie do Le Marin. Pogoda znów jak na zawołanie, 4B z dobrego kierunku, niewielka fala i połyskujące błękitne morze. Płyńmy, niech czar trwa do końca.

Azymut Czarter Rudnickiego 10 lok.71
01-858 Warszawa tel. / fax 022 639 74
74 kom.: +48 602 46 84 55
www.azymutczarter.com.pl
azymut@azymutczarter.com.pl

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Starym parowozem z Poznania pod żagle Szczecina (12.06) | TEAM

April 27th, 2010

Team Media
Towarzystwo Przyjaciół Wolsztyńskiej Parowozowni zaprasza serdecznie wszystkich zainteresowanych na przejazd pociągiem specjalnym z Poznania do Szczecina. Mieszkańcy Wielkopolski będą mogli odwiedzić stolicę Pomorza Zachodniego podczas słynnej imprezy plenerowej "Dni Morza - Sail Szczecin", której towarzyszy zlot żaglowców i oldtimerów. Co roku do Szczecina przybywa ok. 40 jednostek, a także liczne okręty marynarki wojennej.

Po raz pierwszy w historii imprezy, w dniu 12 czerwca 2010 (sobota) z Poznania wyruszy pociąg specjalny prowadzony parowozem Pm36-2 z Parowozowni Wolsztyn. Tego samego dnia z Berlina do Szczecina przyjedzie pociąg specjalny z parowozem 52 8177 z par. Berlin Schoneweide. Obie maszyny zaprezentują się na bocznicy portowej w towarzystwie zabytkowych żaglowców!

Bilety na pociąg specjalny TPWP do Szczecina będzie można zakupić w dniach 30 kwietnia i 1 maja 2010 roku w Parowozowym Centrum Informacji na terenie Parowozowni Wolsztyn (podczas XVII Parady Parowozów), lub zarezerwować miejsca za pośrednictwem specjalnego formularza, który niebawem zostanie aktywowany na stronie internetowej www.tpwp.pl . W przypadku rozszerzenia możliwości dystrybucji biletów, informacja ta będzie podana na stronie internetowej. (Filip Bebenow)

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Po zwycięstwo – Katarzyna „ianek” Wasilewska | TEAM

April 27th, 2010

Team Media
Szóstego marca w Górze Kalwarii odbyły się „wiosenne manewry bohurtowe” polskiej reprezentacji w walkach średniowiecznych. Udało mi się namówić Huberta z Grójca, kapitana reprezentacji, by przybliżył nam realia turnieju „Bitwa Narodów” organizowaną przez federację bractw rycerskich Białorusi i Ukrainy zwaną Grand Kompanią.

Katarzyna Wasilewska: - zacznijmy od początku. W jaki sposób nawiązaliście współpracę z bractwami rycerskimi zza wschodniej granicy?
Hubert z Grójca: - Białorusini już od lat przyjeżdżają na Pola Grunwaldzkie i biorą udział w inscenizacji Bitwy pod Grunwaldem. Od lat również obie strony, tzn. polska i białoruska, mają ochotę sprawdzić się w tzw. walce full-contact (jest to walka na każdy rodzaj broni do upadnięcia przeciwnika, ciosy są mocne i precyzyjne, nie ma mowy o udawanej potyczce – przyp. autora). Niestety ze względów administracyjnych stało się to niemożliwe.
KW: - Jednak udało się wam pokonać tan problem?
HzG: - Jak najbardziej. W 2009r. wybraliśmy się trzyosobową delegacją na Białoruś, by zobaczyć jak tam wyglądają turnieje. Przyjęto nas ciepło i nalegano, żebyśmy przyjeżdżali częściej i większym zespołem. Jesienią ubiegłego roku dostałem maila od Grand Kompanii z zaproszeniem na spotkanie w jednym z warszawskich hoteli. Została nam przedstawiona oferta uczestnictwa w Bitwie Narodów. Wyglądało to trochę jak spotkanie biznesowe. KW: - Czyli to nie będzie stricte turniej rycerski tylko impreza masowa podobna do tych, które odbywają się w całej Polsce.
HzG: - Ani jedno, ani drugie. W pewnym sensie będzie to widowisko komercyjne, bo organizatorzy chcąc dotrzeć do telewidza, sfilmują cały turniej. Z drugiej strony Grand Kompania chce, by był to prestiżowy turniej rycerski – zmagania najlepszych z najlepszymi.
KW: - W takim razie powinien mieć nową formułę.
HzG: - I ma. Po pierwsze każdy kraj wystawia swoją reprezentację – 21 najlepszych rycerzy. Po drugie będą to trzydniowe zmagania w walce. Po trzecie konkurencje mają być filmowane z kilku kamer, by telewidzom oddać dynamizm wydarzeń, przykuć ich uwagę. Po czwarte ważne jest także miejsce, w którym rozegra się turniej. Jest ono nie tylko malownicze, ale również związane z historią, kojarzące się ludziom.
KW: - Zatrzymajmy się na chwilę nad promocją turnieju. Jest lub będzie on promowany?
HzG: - W pewien sposób już jest. Istnieje strona internetowa całego przedsięwzięcia.
KW: - Podaj, proszę, moim czytelnikom jej adres.
HzG: - www.batlleofthenations.com.ua Strona ta dostępna jest również w języku polskim. Wracając do promocji – na YouTube jest film zapowiadający turniej. Wiem także, że za wschodnią granicą ma on być reklamowany w mass mediach. Co do Polski – niestety nic nie mogę powiedzieć. To leży w gestii organizatorów.
KW: - Wróćmy do turnieju. Wspomniałeś wcześniej o nowej formule. Na czym ma ona polegać?
HzG: - Nie każdy będzie mógł uczestniczyć w tym turnieju. Każdy kraj wystawia reprezentację 35-40 walczących, którzy będą brali udział w 3 dniach zmagań w 3 podstawowych konkurencjach: pojedynki jeden na jednego, bohurt – pięciu na pięciu (walka bez określonych zasad do momentu pokonania ostatniego walczącego drużyny przeciwnej – przyp. autora) i tzw. „masówka” – 21 vs. 21. Każdy kraj ma za zadanie wystawić 4 rycerzy do pojedynków, 4 piątki na bohurt i 21 walczących w „masówkach”.
KW: - Jakieś nagrody przewidziane?
HzG: - Łączna pula nagród wynosi 15 tys. Euro. Sądzę, że to taka dodatkowa motywacja (śmiech)
KW: - Ciągle mówisz o krajach, które biorą udział w tym turnieju, ale zapominasz je wymienić.
HzG: - Rzeczywiście. Już się poprawiam. Swoje reprezentacje wystawiają: Białoruś, Rosja, Ukraina i my z Litwą.
KW: - Z Litwą?
HzG: - Tak. Istnieją dwa powody, dlaczego wspólnie bierzemy udział w tym turnieju. Pierwszy z nich to historia. Wszyscy pamiętamy Unię polsko – litewską, która na prawie trzy wieki połączyła oba narody. Drugi jest czysto pragmatyczny – w Polsce naprawdę trudno jest znaleźć 35-40 dobrych fighterów (rycerzy – przyp. aut.) i współpraca z Litwą zapełnia nam tę lukę.
KW: - Darzycie się sympatią?
HzG: - Jasne. Ćwiczyliśmy razem w maju 2009r. w Giżycku i teraz w Górze Kalwarii. To naprawdę świetni ludzie.
KW: - Mówiłeś o selekcji rycerzy. Kto ją prowadzi i czy macie już ustalone grupy do poszczególnych konkurencji?
HzG: - Przypadła mi rola kapitana reprezentacji. Oprócz mnie jest jeszcze 4 sierżantów. Nasza piątka odpowiada nie tylko za kontakt z Grand Kompanią, ale również za selekcję walczących. Sierżanci działają podobnie jak selekcjonerzy piłkarscy – dzięki licznym wyjazdom i kontaktom znają na tyle środowisko, by wiedzieć kogo powołać. Co do grup, niech to pozostanie tajemnicą, ze względów taktycznych.
KW: - Co wami kieruje?
HzG: - Przede wszystkim ambicja. Rosyjska grupa jest najlepsza i bardzo chcielibyśmy ją pokonać.
KW: - Czyli w finale widzicie siebie i Rosję?
HzG: - Zakładamy, że jest to realne.
KW: - A jak was postrzegają na wschodzie?
HzG: - Jesteśmy dla nich nowością, dlatego chcą z nami rywalizować. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że dla nich przegrana z nami byłaby bodźcem do dalszego rozwoju, pracą nad niedostrzeganymi słabościami.
KW: - Czym z kolei dla was byłaby porażka?
HzG: - Również motywacją, ale w naszym przypadku do doskonalenia tej techniki walki. KW: - Czy, Twoim zdaniem, taki turniej ma szansę się przyjąć?
HzG: - Tak. Przede wszystkim dlatego, że będzie to widowisko medialne i realizowane na zasadzie mistrzostw na razie Europy wschodniej. Poza tym w założeniu będzie odbywać się co roku w kraju, który zwyciężył w roku poprzednim i oczywiście w jakimś urokliwym miejscu, związanym z historią tego kraju. Tego jeszcze nie było i nie na taką skalę.
KW: Na koniec chciałabym Cię, Hubercie, poprosić o zachęcenie moich czytelników do pojechania na Bitwę Narodów i kibicowania naszej reprezentacji.
HzG: - Hmm… Nigdy tego nie robiłem… Może tak:
Jeśli kręci Cię ekstremalne ryzyko, szybkość, prawdziwa walka, pot, zmęczenie, agresja, adrenalina, rywalizacja sportowa, łzy szczęścia, historia i średniowiecze – przyjedź. Z nami przeżyjesz to naprawdę.
KW: - Świetnie. Chciałabym jeszcze, żebyś wszystkim przypomniał gdzie i kiedy odbędzie się Bitwa Narodów.
HzG: - 1-3 maja 2010r. (tzw. Długi weekend majowy) pod Twierdzą Chocim na Ukrainie. Wszelkie informacje: WWW.battleofthenations.com.ua.
KW: - Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w maju.
HzG: - Ja również dziękuję.
(txt.: Katarzyna „ianek” Wasilewska; fot.: Bitwa Narodów)

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Rejs na Balearach – Adam Kajdewicz | TEAM

April 23rd, 2010

Team Media
Jacht Oceanis 461, trasa: Palma, Puerto Petro, Puerto Ratjada, Ciutadella, Pollenca, Puerto Soler, Andraitax, termin: 20.03 - 28.03 2010

Ten rejs to dla mnie swego rodzaju podróż nostalgiczna, bowiem na Balearach byłem już swego czasu na 5 dwutygodniowych letnich rejsach. Tym razem próbując jak najwcześniej zacząć sezon również postanowiliśmy się wybrać na Majorkę i okolice. Słońce w marcu nie grzeje na tych wyspach tak jak na Karaibach lub Wyspach Kanaryjskich, ale upał znowu też do szczęścia nie jest koniecznie potrzebny w dobrej kompanii. Tym razem w rejsie zorganizowanym przez nasz firmę w rejs płyną chłopaki z Olsztyna - Leszek, Rysiek, Waldek i Wojtek, drugi Wojtek z Amsterdamu oraz Zygmunt, Romek, Marcin i niżej podpisany Adam z Warszawy. Gitara oczywiście to mus już na kolejnym wiosennym rejsie z Leszkiem gitarzystą.

20 marca w sobotę Oceanis 461 przyjął nas gościnnie wieczorem w Palmie na swój pokład. Integracyjny wieczorek przebiegał bez zakłóceń, faza nieśmiałości szybko minęła i dalej już szanty popłynęły wesołym śpiewem nie zakłócając nikomu snu. Założeniem rejsu było dużo pływania, toteż wachty kambuzowe wstają około szóstej, aby jacht mógł wcześnie wyjść z portu.

Niedziela, Puerto Petro
Na powitanie brak wiatru i pochmurne nieb. Wychodzimy z Lonja Marina, położonej w głębi wielkiego jachtowego portu w Palmie. Zanim dotrzemy do "główek" mamy okazję podziwiać wspaniałe megajachjty przy nabrzeżach i równie wielkie jednostki na lądzie pod namiotami. Neptun powinien być usatysfakcjonowany poczęstunkiem, ale jakoś nas nie rozpieszcza. Trudno. Płyniemy więc niespiesznie na zmianę raz na silniku, raz na żaglach poznając się nawzajem, wymieniając poglądy o wolnych ludziach z Chrystianii w Kopenhadze, swoich ścieżkach zawodowych i optymistycznie przekonując się, że przecież nie musimy się nigdzie spieszyć. Po drodze kontemplujemy co ciekawsze brzegowe formacje skalne, groty i apartamenty na wodą. Na dzisiaj mamy w planie dojście do Porto Colom, ale słabe wiatry stają temu na przeszkodzie i lądujemy zatem na kotwicy w Puerto Petro. Dzień kończy wycieczka pontonem na ląd połączona z nauką synchronicznego wiosłowania co w pewnych okolicznościach nie jest prostą sztuką.

Poniedziałek, Puerto Ratjada
Początkowo dzień upływa w podobnym klimacie jak niedziela, ale słońce już czasem przeziera zza warstwy chmur, w oddali bieli się samotny profil żagla długo nie zmieniający swojej pozycji, a w końcu ni stąd ni z zowąd przychodzi 4/5 B. Sporo osób ma żyłkę regatową, pojawiają się więc różne koncepcje kiedy się "złamać" na kolejnym halsie, aby optymalnie dopłynąć do portu, jak ustawić żagle, aby najlepiej pracowały i tak dalej. To jest to, co lubimy i jakoś weselej jest na duszy przy tych operacjach. Na noc stajemy w Puerto Ratjada. W miasteczku pustawo, po zakupach w markecie lądujemy w knajpce dla Hiszpanów, wyglądającej raczej obskurnie ale piwo i wyborne tapas - baranina, skrzydełka i sery kosztują tu niewiele. Jacht widzi, że wracamy w dobrych humorach i pewnie też się cieszy.

Wtorek, Ciutadella, Minorka
Kurs na Minorkę. Zaczyna się halsowanie na zarefowanych żaglach, ale stopniowo wiatr gaśnie, na szczęście nie na długo, po czym Neptun znów daje szanse. Że "mordewind" - OK. Minorka powoli się przybliża, słońce lśni na odległym przylądku, z każdym halsem nabieramy wprawy w zwrotach. W Ciutadelli też pusto, w marinie i na nabrzeżu. W samym miasteczku - miło i przyjemnie. Pogodni ludzie, sympatyczne dziewczyny, szacowna katedra pośród krętych zaułków i na zakończenie znów lokalny bar i dobre tapas w wyjątkowo akceptowalnych cenach. Na kei wieczorne bezskuteczne ćwiczenia przy słupku z wodą. Nasza złączka nie pasuje i żadna złączka od niemieckich sąsiadów także nie, co wprawia ich w duże zdumienie, że coś im może im nie pasować. Tego wieczora szanty zostają skrócone ze względu na sąsiadów - a niech tam.

Środa, Pollensa
Przychodzi wielka odmiana. Po około dwugodzinnym spokoju przychodzi prawdziwy baksztag, a ponieważ chodzimy zbyt szeroko akceptujemy ciut wolniejszego "motyla", za to we właściwym kierunku. Nie jest to jakieś wiatrowe szaleństwo, ale te baksztagowe 3/4B bardzo nas satysfakcjonuje. Co więcej, świeci na tyle mocno, że co bardziej zahartowani ukazują nieopalone jeszcze torsy, a pozostali wygrzewają się w koszulkach. Taki błogostan trwa aż do przylądka Formentor, gdzie przy schyłku dnia warto już coś na siebie założyć. Dalej jeszcze prawie godzina na żaglach i przed nami otwiera się jedna z najpiękniejszych zatok na Majorce, Puerto Pollenca otoczona zielonymi wzgórzami. Na wejściu jest ok. pół metra głębokości pod kilem i dla skippera są to nerwowe chwile. W marinie mamy chwilowe kłopoty ze znalezieniem miejsca. Parkujemy jednak przy wskazanym pomoście i po kąpieli wyrywamy do miasta. Recepcja w marinie jest elegancka, prysznice OK. Sporo się tu zmieniło na plus od mojej ostatniej wizyty. Brak tylko na głównej ulicy sklepu z dużym wyborem markowych alkoholi w umiarkowanych cenach. No cóż, to jeszcze nie sezon. Lokalny supermarket rekompensuje jednak tę lukę. Po zakupach znów zasiadamy przy tapasach, tym razem oglądając mecz Barcelony z Palmą w towarzystwie sympatycznych Hiszpanek.

Czwartek, Puerto Soller
Czas na powrotny kurs. Na razie jednak Zygmunt z rana zakupił ryby, Rysiek je wypatroszył przed odejściem, perspektywa dobrej kolacjj przed nami. Można by ruszać, ale nikomu nigdzie nie spieszno. Otoczenie piękne, po kolejnym bardzo dobrym śniadaniu opalamy się w porannym słońcu przesuwając czas sjesty na poranne godziny. Tafla wody obszernej zatoki niezmarszczona podmuchem nie motywuje do wyjścia. Można by tak z przyjemnością spędzić tu kilka następnych godzin, ale do Puerto Soller kilka ładnych mil i warto wejść do niego za dnia, zatem komenda i już za chwilę płyniemy po atramentowych wodach zatoki Formentor blisko stromych, zalesionych skał.

Za przylądkiem na zachodnim kursie udaje się zrobić kilka halsów, ale to wszystko na dzisiaj. Miarowy pomruk silnika jednych denerwuje, innym nie przeszkadza, mnie ulatuje z świadomości, a uwagę przyciąga widok kolejnych skalistych przylądków. Powyżej brzegowych skal w tle wyrastają następne wyższe pasma tworząc piękną, górską panoramę. Wielowarstwowe skały o najbardziej fantastycznych układach form są zniszczone, a ich widok przywołuje reminiscencje minionych epok, kruchości i przemijalności ludzkiego żywota. To jest także ten dzień, w którym znajduję czas i odpowiedni moment na chwilę samotności na fordecku w pobliżu miarowego plusku fali dziobowej dziękując Opatrzności za doznana chwile.

W Soller zawsze było krucho z miejscem przy kei i z reguły stawało się na kotwicy, ale tu też zaszły spore zmiany. Obsługa już na podejściu do portu wskazuje miejsce cumowania. Wieczorny spacer z przerwą w barze kończą ten pogodny dzien.

Piątek, Puerto de Andraitx
Podejmujemy bieg. Dzisiaj wiatru nie braknie, problem w tym, że jest spora fala i nasze halsy wypadają zdecydowanie za szeroko na te dwadzieścia parę mil do następnego portu. Znów musimy się przeprosić z maszyną i podziękować za dowiezienie do następnego celu na czas. Dzień jest piękny i słoneczny, opalenizny szybko przybywa, a kolejny obiad jest bardzo dobry. Sprawa wyżywienia to osobny temat. Przed rejsem jak to w męskim gronie sądziłem, że duży udział będą w nim miały puszki, ale okazało się, że to nie ten rejs. Kolejne wachty kupowały świeże produkty i na obiad zawsze było takie czy inne pieczyste. Na śniadania czy drinki o odpowiedniej dla żeglarza porze też nikt nie mógł narzekać. W podsumowaniu tematu więc- chwała wszystkim kukom.

Przedostatni postój wypada w Puerto de Andraitx, pięknej zatoce i takież marinie. Postój wypadł drożej - 58 Euro w porównaniu do opłat, które wnosiliśmy w poprzednich marinach - od 35 Euro do 45 Euro. W samym miasteczku dominują bardziej eleganckie restauracje. Marinie nic nie brakuje, zielone trawniki, palmy, eleganckie prysznice. Wolnych miejsc jak na lekarstwo, oprócz typowych jachtów stoi dużo wypieszczonych jachtów motorowych i równie zadbanych prywatnych jednostek.

Sobota, Palma
Przed śniadaniem gnam na górę miasteczka dla podziwiania widoków, a ze zbocza dolina i marina wyglądają przepięknie. Może warto tu osiąść, nie przypadkiem Claudia Schiffer ma w Andraitx swój domek. Co mi się bardzo podoba to architektura rezydencji - metalowe wykucia, ozdobne marmury, wypielęgnowane ogrody, a wszystko z gustem i wyrafinowaniem.

Nam jednakże na morze czas. Słonce znów rozpieszcza, dobry wiatr też. Ciągniemy jedną połówką wzdłuż brzegu wychodząc nieco w skrzące refleksami, połyskliwe i niebiskie morze i nie za bardzo mam ochotę wydać komendę do zwrotu na ostatni hals w kierunku Palmy. Cóż jednak czynić, do realiów powrócić czas.

Azymut Czarter Rudnickiego 10 lok.71
01-858 Warszawa tel. / fax 022 639 74
74 kom.: +48 602 46 84 55
www.azymutczarter.com.pl
azymut@azymutczarter.com.pl

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Świętokrzyski Zlot Pojazdów Terenowych (30.04-03.05) | TEAM

April 17th, 2010

Team Media
Klub MST Łoś zaprasza na Świetokrzyski Zlot Pojazdów Terenowych 2010 Zlot odbędzie sie w terminie 30 kwiecień -3 maja 2010 r w Górach Świetokrzyskich.

W zlocie mogą wziąć udział wszyscy posiadacze samochodów terenowych począwszy od pojazdów produkcji seryjnej po zmodyfikowane "wechikuły terenowe" (bez quadów)

Przewidujemy dwie trasy: ekstrem i wyczyn gdzie zmagania będą trwały 3 dni: sobota, niedziela, poniedziałek. Każdego dnia uczestnicy poszczególnych klas pokonywać będą inną trasę, jazda odbywać się będzie na podstawie roadboków, miejsca przejazdu będą obfitowały w niezastapione "pieczątki" do zdobycia.

Każdego dnia z poszczególnych Klas zostanie wyłoniona grupa kilku pojazdów, które udadzą się na "mini poligon Łosia", gdzie rozgrywane będą konkurencje offroadowe. Mamy nadzieję, że nie zabraknie wrażeń, przygód i dobrej zabawy. Trasy łosia, to na pewno spotkanie z błotem, trawersami, mokradłami i innymi nieprzewidzianymi trudnościami.

Dla zwycięzców klas wyczyn i ekstrem klub przewiduje puchary i dyplomy dla wszystkich uczestników, a być może i drobne nagrody rzeczowe dla zwycięzców.

Organizator:
Krzysztof Lewicki
tel 691 421 783
www.offroad-los.pl

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Szybowcem nad Michałkowem – Marcin Michalak | TEAM

April 16th, 2010

Team Media
Aeroklub Ostrowski lotnisko w Michałkowie - miejsce dla Ciebie
Jeśli myślisz, że latanie to sport tylko dla osób wyróżniających się ponadprzeciętnym statusem majątkowym i będących okazem zdrowia - jesteś w błędzie. W dzisiejszych czasach lotnictwo to sport, który może uprawiać każdy, praktycznie bez względu na wiek.

Warto zacząć od szybownictwa, które jak mówią wszyscy piloci jest poezją latania. Czy zdarzyło Ci się kiedyś zobaczyć biały aeroplan, który przez długi czas krążył majestatycznie pod białą chmurą? Jeśli tak to był z całą pewnością szybowiec. Nie jest łatwo opisać słowami tego co dzieje się w umyśle osoby, która godzinami znajduję się w przestworzach słysząc jedynie lekki powiew wiatru - jeden z najwspanialszych dźwięków tego świata. Każdy napawa się tą chwilą, pragnie by trwała ona wiecznie. Jednak czas tak szybko płynie - za szybko. Nastaje ten moment, ta chwila; natura powoli odbiera to co dała tak bardzo wymarzonego - spokój niepojęty. Ponownie wszystko wraca do stanu poprzedniego - tak realnego, oczywistego i przewidywalnego. I nastają rozmyślania o kolejnej sposobności, by dołączyć do wszystkich tych, którzy w tym momencie są tam do góry - gdzieś wysoko. Ja już wiem, że znalazłem swoje miejsce w życiu, ponieważ to niebo jest moim domem - "tam byłem i tam znów powrócę". A czy Ty odnalazłeś już swoje miejsce w życiu? Jeśli nie zapraszamy Cie na lotnisko w Michałkowie, gdzie doświadczysz namiastki tego czym jest szybownictwo. Odbędziesz lot zapoznawczy z instruktorem, który zadba o to byś poczuł się możliwie jak najbezpieczniej. Wspomnienia, które zapadną głęboko w Twoim umyśle będą z całą pewnością jednymi z najpiękniejszych w życiu. Szkolenie szybowcowe można rozpocząć już od czternastego roku życia, także nie czekaj i skontaktuj się z nami już dziś.

Aeroklub Ostrowski jest co roku organizatorem ogromnych imprez lotniczych m.in. Krajowych Zawodów Szybowcowych o Puchar Prezydenta Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, Szybowcowych Mistrzostw Polski, a w roku 2010 po raz pierwszy Międzynarodowych Szybowcowych Mistrzostw Kobiet 4 Narodów. Ogromną popularnością cieszy się również międzynarodowa impreza spadochronowa EURO Big Way Camp, która w tym roku zostanie zorganizowana już po raz trzeci.

Zawody szybowcowe w Ostrowie zawsze cieszyły się bardzo dużą popularnością wśród szybowników. Każdy z zawodników mówi o niespotykanej na innych lotniskach atmosferze. Wiele młodych osób zajmujących czołowe miejsca w światowych rankingach zaczynało właśnie u nas. Co najważniejsze do dziś biorą udział w ostrowskich zawodach.

W tym roku Międzynarodowa Federacja Lotnicza powierzyła Aeroklubowi Ostrowskiemu organizację "I Międzynarodowych Szybowcowych Mistrzostw Kobiet 4 Narodów". Będą to jednocześnie "XIX Mistrzostwa Polski Kobiet" oraz Narodowe Mistrzostwa krajów do których wystosowano zaproszenia, czyli Litwy, Czech i Słowacji. Mistrzostwa mają charakter otwarty i mogą zgłaszać się do nich uczestnicy także z innych państw. Zawody, które przygotowujemy będą ogromną imprezą sportową, którym pragniemy zapewnić medialność, dlatego zapraszamy media z całej polski. Obydwie imprezy sportowe XIX KZS jaki i również I MSMK4N będą odbywały się równolegle dniach od 18-07-2010r. do 28-07-2010r. na lotnisku w Michałkowie koło Ostrowa Wielkopolskiego.

Zaraz po zawodach szybowcowych w dniach 09-08-2010r. do 13-08-2010r. szkoła spadochronowa SKYDIVE.PL organizuje również Michałkowie największą spadochronową imprezę w Europie - "Euro Big-Way Camp", która przyciąga 20 tysięcy widzów dziennie.

Aeroklub Ostrowski prowadzi również szkolenia samolotowe do licencji pilota turystycznego PPL(A). Szkolimy na dwóch typach samolotów PLZ-110 (SP-ARI, SP-ARR) oraz Socata Morane MS-893E (SP-TVG). Jeśli od dziecka pragnąłeś zostać pilotem, to jest to właśnie ten czas. Zapraszamy kandydatów, którzy ukończyli 16 rok życia.

Już teraz zachęcamy do odwiedzenia naszej strony internetowej www.aeroklub.osw.pl Można znaleźć tam wiele ciekawych informacji oraz obejrzeć lotniskową galerię zdjęć. Wszelkie pytania prosimy kierować na szybowce@aeroklub.osw.pl lub wyszkolenie@aeroklub.osw.pl


Marcin Michalak (marcin.michalak@aeroklub.osw.pl )
Szybownik, pilot samolotowy Aeroklubu Ostrowskiego
(foto: Wyjazd sylwestrowy na Żar)

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Pojemniki ekspedycyjne [reklama]

April 16th, 2010
Team Media pojemniki ekspedycyjne

Pojemniki ekspedycyjne SKRZYDŁA
Specjalizujemy się w doborze i sprzedaży pojemników ekspedycyjnych do transportu oraz ochrony wyposażenia.
Z szeregu ofert wybieramy tylko te wyroby, które podczas wypraw okazują się najbardziej praktyczne.

- Długość: 60cm
- Szerokość: 40cm
- Wysokość/głębokość: 35cm
- Pojemność: 60L
- Waga: 2,9kg
- Ładowność: 40kg
- Rodzaj tworzywa sztucznego: PP
- Odporny na UV i chemikalia lekkie
- Odporność mechaniczna - 25C do + 45C
- Grubość ścianki: 2-2,5mm
- Kolor: szary RAL7002 - zbliżony
- Data produkcji: 2007-2008 r
- Cena 75 PLN
Kontakt do sprzedawcy: redakcja@team-media.org

Pojemniki SKRZYDŁA zamiast wieka posiadają dwie klapy rozkładane na boki. To rozwiązanie okazało się najbardziej funkcjonalnym. Wyeliminowano problem gubienia lub odpadania pokrywki podczas transportu, jednocześnie ułatwia dostęp do zawartości pojemnika ze wszystkich czterech stron nawet w przypadku ich ułożenia stykowego obok siebie.

Kurtyny stanowiące pokrywę, dla umiarkowanego uszczelnienia zamknięcia wyprofilowane są na wsuwaną zakładkę. Na krótszych bokach pojemnik posiada po jednym otworze do użycia dowolnej blokady przed ich otwarciem (kłódeczka, plomba). W sytuacjach ekstremalnych uchwyty tych blokad mogą okazać się zbyt kruche, dlatego we własnym zakresie zaleca się wykonanie zamknięcia na taśmę rzepową w kilku punktach lub wzdłuż styku klap zamykających (lepsza ochrona przed wodą). Podczas testów takie elastyczne zamknięcie solidniej zabezpieczało pojemnik przed otwarciem niż sztywne, metalowe zatrzaski.

Zamknięcie klapowe jest na tyle mocne, że można na pojemniku z powodzeniem siedzieć. Następuje tylko niewielkie ugięcie pokrywy. Niestety stojąc na pojemniku, można klapy już wyłamać. Pojemnik jest przystosowany do układania piętrowego.

Odpowiednia grubość ścian pojemnika ok.2,5mm, zapewnia bezpieczeństwo zawartości przed uszkodzeniem mechanicznym. W przypadku uderzenia punktowego, ścianka z grubego polipropylenowego tworzywa może pęknąć lecz bez uszkodzenia w postaci wyłamania otworu w ściance. Dodatkowym zabezpieczeniem jest nieregularność powierzchni ścian rozprowadzająca naprężania. Oczywiście pamiętać należy, że wraz ze spadkiem temperatury otoczenia, spada elastyczność tworzywa, które staje się bardziej kruche. Pęknięcia ścianek są spawane lub sklejane.

Pojemnik nie jest pyłoszczelny. Pokrywa nie zapewnia szczelnosci przed wodą. Do transportu w otwartych bagażnikach pojemniki zaleca się umieszczać w foliowych workach. Przed przesuwaniem pojemników w bagażniku, należy spiąć je ze sobą w poprzek parcianą taśmą. Taśma przed zsunięciem w naturalny sposób blokuje się pomiędzy zawiasami klap.

W zależności od rodzaju przechowywanego wyposażenia, wymiary pojemnika są najbardziej optymalne. Występują pojemniki o większych wymiarach, lecz ich masa właściwa połączona z masą wyposażenia może okazać się zbyt kłopotliwa do przenoszenia dla jednej osoby. Cała istota opiera się na bezproblemowej mobilności, gdzie przewagę stanowi kilka mniejszych pojemników niż jeden ciężki. W pojemniku można usiąść, w sytuacjach szczególnych, wymiary pojemnika pozwalają na wymuszoną koniecznością kąpiel.

Kolor szary (popielaty) został wybrany głównie z powodu swojej maskującej neutralności nie przyciągającej zbytnio wzrokowej uwagi. Przestrzegamy przed zbytnim chwaleniem się bagażem.

Pojemnik dla podniesienia wytrzymałości nie ma gładkich ścian bocznych, dlatego na potrzeby etykietowania przeznaczono przy krótszych bokach po jednym polu na wsuwaną tabliczkę informacyjną. Najczęściej identyfikacji pojemnika wykonuje się od strony pokrywy. I tu producent przewidział tę konieczność wykonując zewnętrzne strony klap gładkie by móc nanosić na nie nalepki identyfikacyjne.

Spełniając światowe normy, pojemnik może służyć jako opakowanie w przesyłkach kurierskich. Można je paletyzować. Zarówno w wysyłkach paletowych jak jednostkowo, należy owinąć je wokół folią stretch.

Cena pojemnika wynosi 75 PLN brutto, jest to najniższa cena jaką udało się nam uzyskać i stanowi najbardziej optymalną propozycję na rynku.

Jeśli ktoś z Państwa wie o korzystniejszych propozycjach ofertowych związanych z pojemnikami ekspedycyjnymi, redakcja bardzo prosi o kontakt.

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

II Turniej Łuczniczy o Złotą Kaczkę (15.05) | TEAM

April 16th, 2010

Team Media
Jest to już druga edycja turnieju łucznieczego o Zlotą Kaczkę. Udział w nim może wziąć każdy kto posiada łuk historyczny bądź jego replikę. Chętni nie muszą pochodzić z żadnych bractw rycerskich.

Imprezę ubiegłoroczną rozpoczęliśmy starym zwyczajem podtopienia marzanny, która na koniec spłonęła jak czarownica. Przydatny to zabobon, gdyż pogoda tego dnia dopisała i na turniej na jaworzyńskich trzęsawiskach stawiło się Bractwo Rycerskie Księstwa Świdnicko-Jaworskiego "Ergo Bibamus", reprezentant Jaworzyny. Paweł Bełtkiewicz oraz gospodarze Bractwo Rycerskie Św. Barbary. Nietypowa dla średniowiecza była sytuacja, gdy na turniej przywędrował Regiment Pruski, gdzie ku uciesze wszystkich zebranych, do tarcz strzelał nie z łuków, jeno z broni czarnoprochowej, a bystry i rączy komentator nawet i z trebusza.

Wyniki Turnieju poprzedniej edycji:
1. Paweł Jurga herbu Gryf - Ergo Bibamus
2. Paweł Bełtkiewicz
3. Krzysztof Krużlak - Fratres Milites Sancti Barbarae

Kontakt:
Gorgar
www.bractworsb.pl.tl

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Na drezyny czas – Przemek & Ewelina

April 15th, 2010

Team Media

Na drezyny czas - Przemek & Ewelina
Zima zaczyna powoli odpuszczać, a człowiek już nie może wysiedzieć w domu. Kiedy tylko stopnieje śnieg od razu można ruszać na drezyny. Zamawiamy zatem 3 drezyny w Kolbudach i zbieramy 30 osobową załogę takich zapaleńców jak my. Trzeba tylko dzień wcześniej zakupić kiełbaskę i kiszone ogórki, bo wypad drezynami bez ogniska to nie wypad. Przychodzi w końcu sobota i wczesnym rankiem wsiadamy w auta, by dojechać do Kolbud na miejsce zbiórki. Po pół godziny jazdy jesteśmy już na miejscu, a nasze drezyny właśnie wytaczane są z bocznicy na tory kolejowe. Przekładamy żarcie na drezyny i dzielimy się na 3 ekipy. Jeszcze tylko szkolenie z zasad bezpieczeństwa, sygnalizacji i obsługi drezyny i można jechać.

Z ogromnym zapałem ruszmy z Kolbud w stronę Niestępowa - pod górkę, ale na początku "pompowania" zawsze jest najwięcej sił. Początkowo trasa biegnie wzdłuż ulicy, więc wzbudzamy ogólne zainteresowanie ludzi w samochodach. Potem już wjeżdżamy w pola i lasy i tylko co jakiś czas zatrzymują nas przejazdy kolejowe. Zalegający na torach piach wykoleja nasze drezyny i wtedy konieczne jest ręczne ich przepchnięcie, co także jest dodatkową atrakcją.

Po dojechaniu do mostu w Niestępowie robimy pamiątkowe fotki i rozpoczyna się trasa powrotna. W lesie czeka na nas przygotowane ognisko, a p.Tomek już zabiera się za dodatkowe atrakcje, czyli bieg terenowy i strzelanie z wiatrówek do celu.

Po zakończeniu zabaw przy ognisku i konsumpcji, lekko już zmęczeni, wyruszamy do Kolbud. Na szczęście większą część drogi mamy z górki. W trakcie wypadu korzystaliśmy z uprzejmości Tomasza "Plasera" Piepiory www.drezyny.pl/index1.php , któremu dziękujemy za wspaniałą zabawę. (Przemek & Ewelina)

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Arboretum Kórnickie – Katarzyna Kerber

April 14th, 2010

Team Media

Arboretum Kórnickie - Katarzyna Kerber
Arboretum Kórnickie należy do Instytutu Dendrologii Polskiej Akademii Nauk. Jest to park dendrologiczny, na terenie którego zgromadzono bogatą kolekcję drzew i krzewów pochodzących z umiarkowanej strefy półkuli północnej. Szczególnie liczne gatunki prezentują florę drzewiastą wschodniej Azji i Ameryki Północnej. Rosną tu także drzewa i krzewy z górskich obszarów Azji Środkowej i Kaukazu. W Arboretum już od wiosny można cieszyć się bogactwem i różnorodnością kwiatów. Szczególnie efektowne są kwitnące na przełomie kwietnia i maja, pięknie pachnące magnolie. W połowie maja zakwitają bzy (lilaki), których najbogatsza w Polsce kolekcja znajduje się w naszym Arboretum. Dwa ostatnie tygodnie maja to czas, w którym królują różaneczniki (rododendrony) i azalie. Oprócz kwitnących krzewów w Arboretum podziwiać można rzadkie i zachwycające drzewa, a jesienią ich przebarwiające się liście i ciekawe owoce.

Dodatkowe atrakcje dla całej rodziny:
- Imprezy edukacyjno-przyrodnicze organizowane corocznie w Arboretum
- Polana edukacyjna.
- Plac zabaw dla dzieci.
- Sąsiedztwo Zamku Kórnickiego ze słynną Białą Damą.
- Powozownia, galeria "Klaudynówka"
- Przejażdżki bryczką, rejsy statkiem turystycznym po Jeziorze Kórnickim.


Kalendarz imprez edukacyjno-przyrodniczych w Arboretum w 2010 r.:
25 kwietnia - "Zwiastuny wiosny"
1-3 maja - "Kwitnące magnolie"
8 i 9 maja - "Kiedy znów zakwitną białe bzy"
16 i 23 maja o godzinie 1600 - "Koncerty Kwiatowe"
15-16 oraz 22-23 maja - "Dni azalii i różaneczników w Arboretum Kórnickim"
30 maja - "Arboretum dzieciom"
17 października - "Barwy jesieni"

Instytut Dendrologii PAN
Arboretum Kórnickie
ul. Parkowa 5
62-035 Kórnik
Tel: 61 817 00 33
Fax: 61 817 01 66
www.idpan.poznan.pl
knd@man.poznan.pl
kathee@poczta.onet.pl

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Wyprawa w Góry Opawskie – Katarzyna Mikoś

April 14th, 2010

Team Media

Wyprawa w Góry Opawskie - Katarzyna Mikoś
Wyjazd rozpoczął się we Wrocławiu, 20 marca o godzinie 7.00, kiedy to większość grupy wsiadła do autobusu jadącego do Głuchołaz. Organizatorka wyjazdu dołączyła do geografów w okolicach Jarnołtówka. Wędrówkę rozpoczęliśmy szlakiem czerwonym, od dworca PKS. Przeszliśmy przez Górę Parkową z trzema kopami: Przednią (495), Średnią (543) i Tylną (535). Następnie przez wieś Skowronków i Jarnołtówek udaliśmy się w kierunku Biskupiej Kopy. Dłuższy postój zaplanowaliśmy w Schronisku PTTK pod Biskupią Kopą, gdzie ogrzaliśmy się nieco po zapadaniu się po kolana w śniegu. Na szczycie kupiliśmy bilety (2 zł) na wieżę widokową na Biskupiej Kopie (891) i podziwialiśmy Sudety. Pracownik wieży opowiedział nam sporo ciekawostek, pokazał tabelę z satelitami amerykańskimi i rosyjskimi, stare zdjęcia regionu i raczył nas opowieściami jak to było "za bolszewików". Po kolejnym długim postoju, dalej czerwonym szlakiem, ślizgaliśmy się w dół w stronę Pokrzywnej. Na Srebrnej Kopie (785) zaczęło się ściemniać i w końcu na szlaku spotkała nas noc i stada saren. Już z czołówkami przeszliśmy przez Zamkową Górę (571) i Szyndzielową Kopę (533). Do schroniska PTTK w Pokrzywnej 52 dotarliśmy na kilka minut przed 20. Pierwszy dzień miał długość ok. 20 km.

Drugi dzień wyjazdu rozpoczęliśmy po godzinie 9, nie spiesząc się ze śniadaniem, ze schroniska wyruszyliśmy o 10.45. Powodem była krótsza i łatwiejsza trasa tego dnia, która liczyła około 15 km, a największe wzniesienie na naszej drodze miało wysokość 457 m n.p.m. Ponownie kierując się szlakiem czerwonym (głównym szlakiem sudeckim) minęliśmy łowiska pstrągów, Młyńską Górę (363), przed wsią Wieszczyną zrobiliśmy pierwszy dłuższy postój ze względu na zagrodę saren. W Wieszczynie mieliśmy okazję podziwiać nowo wybudowaną wieżę widokową (jedną z dwóch na naszej trasie), która finansowana była ze środków Unii Europejskiej i miała na celu zwiększenie atrakcyjności regionu. Wstępy na wieże były bezpłatne. Ponadto zaobserwowaliśmy duże zmiany w porównaniu z mapą, powstały nowe szlaki (m.in. zielony) i nowe atrakcje turystyczne, które na mapach nie były uwzględnione: zagroda saren, siedlisko bobrów, wieże widokowe. Cały obszar był bardzo dobrze zagospodarowany turystycznie i co kilka kilometrów pojawiały się wiaty lub stoły z ławami, by móc odpocząć oraz tablice informujące nas gdzie dokładnie się znajdujemy. W okolicach wsi Dębowiec podziwialiśmy nowo wybudowane drewniane domki weekendowe, które komponowały się z otoczeniem. Minęliśmy Żabie Oczko (były kamieniołom) i Kobylicę (395) z pomnikiem J. von Eichendroffa, doszliśmy do zagospodarowanej łąki na obrzeżach lasu, gdzie sporo było miejsca na ognisko i namioty oraz do Sanktuarium św. Józefa. Stąd dzieliło nas już tylko kilka kilometrów od Prudnika, z którego pociąg do Wrocławia z przesiadką w Brzegu mieliśmy o 17.01. W związku z opóźnieniami do Wrocławia dotarliśmy ok. 20.30. (Katarzyna Mikoś - KNSG, Artur Urban - KNSG, Maciej Walkowiak, Katarzyna Zaryczańska)

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Rejs z Chorwacji na Wyspy Kanaryjskie (5.06-23.10)

April 12th, 2010

Team Media

Rejs z Chorwacji na Wyspy Kanaryjskie (5.06-23.10)
Zapraszamy na etapową wyprawę pod żaglami. W tym sezonie chcielibyśmy zaprosić was na rejsy prywatnym, 11 metrowym jachtem po najciekawszych zakątkach Morza Śródziemnego, a następnie do Afryki. Trasa powiedzie z Chorwacji przez wschodnie i południowe wybrzeże Włoch, dalej przez Sycylię i wyspy Liparyjskie to Tunezji. Następnie opłyniemy dwie fantastyczne wyspy - Sardynię i Korsykę, udamy się na przepiękne Lazurowe Wybrzeże, a dalej wzdłuż Costa Brava i Costa del Sol na Baleary. Stamtąd jeszcze raz zahaczymy o północną Afrykę. Następny etap to atlantycki przelot wzdłuż Maroka ( z wycieczkami wgłąb lądu) na Wyspy Kanaryjskie.
Wyruszamy na początku czerwca z Trogiru - kończymy w październiku na Teneryfie.

Rejsy są prowadzone przez doświadczonych kapitanów i instruktorów żeglarstwa. Podczas każdego rejsu istnieje możliwość szkolenia dla zainteresowanych członków załogi. Jeśli chcesz przeżyć niezapomnianą przygodę w doborowym towarzystwie- dołącz do nas! :)

Dokładne informacje znajdują się na naszej stronie www.zeglujesz.pl - zapraszamy, a na pewno znajdziesz coś dla siebie. (tekst i zdjęcie: Patrycja Komorska)

Kontakt:
rejsy@zeglujesz.pl
tel: 695441621
www.zeglujesz.pl

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

Jasnogórski Zlot Motocyklistów (17-18.04)

April 11th, 2010

Team Media

Jasnogórski Zlot Motocyklistów (17-18.04)
Przypominam o Jasnogorskim Zlocie 17-18 kwietnia 2010.
Uwaga - bardzo wazna informacja dla motocyklistow ktorzy planuja swoj przyjazd na Jasna Gore w niedzieke 18 kwietnia. Koledzy z klubow motocyklowych Knight Riders IPA Lodz i Bad Seven Czestochowa MC, uzgodnili z Policja czestochowska organizacje dojazdu i parkowania podczas Jasnogorskiego Zlotu. Wszystkie informacje w zalaczniku - Czestochowa 2010. Przypominam ze wymienione kluby od lat organizuja przejazd motocyklistow, robia to swietnie i nalezy im sie bezwzglednie podporzadkowac.

Tych Kolegow, ktorzy na Jasnogorski Zlot przyjada po raz pierwszy informuje, ze Gorke Przeprosna i Jasnogorskie blonia pozostawiamy w takim stanie w jakim je zastalismy. Musi byc czysto. Prosze dopilnujmy tego. To tez jest nasza wizytowka.

Zapraszam tych, ktorzy przyjada juz w sobote, na spotkanie w sali O.Kordeckiego o godz. 18:00. Beda Poleskie Sokoly z Zytomierza. Gościem naszym bedzie Pan Wieslaw Adamczyk z Chicago, syn zamordowanego w Charkowie polskiego oficera, autor znakomitej ksiazki w jezyku angielskim "When God Looked the Other Way". Ksiazka zostala wydana przez bardzo prestizowy, Uniwersytet Chicagowski, jeden z pieciu najlepszych uniwersytetow amerykanskich i spotkala sie z wielkim zainteresowaniem amerykanskiego czytelnika. Byla przetlumaczona na jezyk dunski i ostatnio na jezyk polski. Pan Adamczyk opowie o swojej wojennej odysei, przez Syberie, z Andersem do Ameryki. Sala Ojca Kordeckiego pomiesci 1000 osob i prosze wczesniej rezerwowac miejsca.

Zloty Jasnogorskie sa poswiecone Polakom na Wschodzie. Podczas Jasnogorskiego zlotu bedzie przeprowadzona zbiorka na rzecz Polakow na Kresach Rzeczypospolitej. Kazdy kto da datek conajmniej 20 zl dostanie pamiatkowy znaczek. Bedzie to jedyna zbiorka, a kwestujacy beda mieli identyfikator i beda zbierac pieniadze do puszki. Jak kazdego roku, prosze o przywiezienie zabawek dla dzieci w sierocincach, w Polsce i na Kresach Rzeczypospolitej. Juz od 10 kwietnia na Pl. Bieganskiego w Czestochowie bedzie pokazana wystawa motocyklowa, fotografie z IX Rajdu Katynskiego. Dziekujemy Muzeum Czestochowskiemu i Panu dyrektorowi Januszowi Jadczykowi z calego serca.

W dniu 15 kwietnia o godz. 18:00 w TV TRWAM a nastepnie w Radiu Maryja, w audycji z cyklu "Rozmowy Niedokonczone" - bedzie spotkanie z motocyklistami. Serdecznie zapraszam do ogladania i zadawania pytan.

Zostalismy zaproszeni: Do Ciechanowa na uroczystosci katynskie. 11 kwietnia (niedziela), o godz. 11:30 Msza Sw. Po Mszy, na terenie jednostki wojskowej, spotkanie motocyklistow z mieszkancami. Bedziemy mowic o Rajdzie Katynskim. Motocyklisci jadacy z Warszawy spotykaja sie o godz. 9:00 w MacDonaldzie przy drodze 7 w kierunku Gdanska, przed Lomiankami. Przypominam ze w Ciechanowie, pod Krzyzem Katynskim jest ziemia z Katynia przywieziona przez nasz Rajd i poswiecona przez Ksiedza Zdzislawa Peszkowskiego. Blizsze informacje 506 284 816

Trochę historii, tej PRAWDZIWEJ - koniecznie zobacz, przeczytaj, posłuchaj: W Wyzszej Szkole Kultury Spolecznej I Medialnej w Toruniu, odbyla sie konferencja: " Obraz historii Polski za granicą po 1989 r." Bylem, widzialem i sluchalem. Obraz przygnebiajacy, przekroczyl moje najgorsza przypuszczenia, kompromitujacy wladze Polski czalego, ostatniego dwudziestolecia. Wyklady znakomitych Profesorow, kochajacych Polske - tych ktorzy nie boja sie lustracji. To koniecznie trzeba wysluchac: http://www.wsksim.edu.pl/ohp-konf.php "Pogorszenie obrazu historii Polski w ostatnich dwudziestu latach w większości krajów świata" - prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak "Miejsce Polski w rosyjskiej polityce historycznej" - prof. dr hab. Andrzej Nowak "Polska we współczesnej rosyjskiej literaturze geopolitycznej" - prof. dr hab. Tadeusz Marczak "Obraz Polski i polskości we współczesnej historiografii białoruskiej" - prof. dr hab. Z.J. Winnicki "O źródłach antypolonizmu" - ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski "Podstawianie Polski (zamiast niemiec) w kampanii antypolonizmu" - prof. dr hab. Bogusław Wolniewicz "Analiza obrazu Polski w wybranych podręcznikach zagranicznych"- prof. dr hab. Janusz Rulka

Najserdeczniej Was pozdrawiam. Paniom rączki całuję a Panom mocno prawicę ściskam. Wiktor

Zapraszam www.rajdkatynski.net

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org

II Mazurska majówka 4×4 (1-3.05)

April 11th, 2010

Team Media

II Mazurska majówka 4x4 (1-3.05)
Będzie to wyprawa drogami szutrowymi, polnymi alejami i leśnymi ścieżkami często zapomnianymi i nie używanymi od lat. Wzdłuż trasy napotkamy: zabytki architektury, ruiny, pomniki przyrody, punkty widokowe oraz inne godne uwagi ciekawostki - zaznaczone w materiałach nawigacyjnych.

Majówka będzie imprezą turystyczno - integracyjną bez rywalizacji, dedykowana wszystkim użytkownikom aut terenowych w tym SUV.

Dla łaknących mocniejszych wrażeń wzdłuż trasy przewidziane są miejsca do upalania czyli zabawy w ciężkim terenie.Tak więc po kilku km jazdy i zwiedzaniu będzie można się zrelaksować w ... błocku.

Bazą wyprawy jest Twierdza Boyen w Giżycku, tu będziemy nocować i biesiadować. Z twierdzy wyruszymy na wyprawę 1 maja o 9.00, pierwszy dzień to ok. 150 km trasy szutrami i drogami śród polnymi.

Szczegółów trasy na razie nie zdradzę, powiem tylko że pierwszego dnia będzie można zobaczyć min: pozostałości grodziska Galindów, miejsce w którym składali krwawe ofiary swym bogom, umocnienia z II W.Ś. kilka ciekawych starych Mazurskich budowli i niesamowite krajobrazy...

2 maja czyli drugi dzień imprezy to następne kilometry do przejechania i ciekawostki do oglądania. Jak się uda to może zobaczycie żubry w puszczy Boreckiej, wiele zależy od samych żubrów. Trasa częściowo wiedzie starymi torowiskami, od lat nie czynnymi i pełniącymi obecnie funkcje dróg.

Obie trasy skomponowane w roadbooki, wzdłuż trasy będą miejsca gdzie będzie można wypróbować możliwości terenowe swego auta, czyli przeszkody terenowe takie jak błoto czy woda - przeszkody tylko dla chętnych.

Po powrocie do bazy oczywiście impreza.... integracyjna do rana, gdzieś w kazamatach twierdzy.

Trzeciego maja o 10.00 wyruszamy na zwiedzanie Twierdzy Boyen w towarzystwie Wojtka Różewicza - przewodnika i autora wielu publikacji o Mazurach.

Koszt uczestnictwa 300zł od wozu, limit osób wg. dowodu rejestracyjnego. Opłata zawiera: przygotowanie tras i materiałów nawigacyjnych,nalepka z logiem imprezy,stałą opiekę organizatora podczas trwania imprezy,organizację wieczorków integracyjnych,ognisko z kiełbaskami itp. podczas jednego wieczoru,organizację bazy noclegowej, załatwienie potrzebnych zezwoleń na przejazd.

Noclegi :
- schronisko młodzieżowe w twierdzy 35 zł osoba
- hotel Mazury** ( negocjuję dobrą cenę)

Zgłoszenia i pytania proszę kierować: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Zgłoszenie powinno zawierać: dane kierowcy i pilota,marka i model auta, ilość osób w aucie i miejsce noclegu czyli hotel lub schronisko.

Wpłaty zadatków w wysokości 150zl na konto:
MOC Mazurskie Centrum Offroad
Kamieniecki Dariusz
Pieczarki 7 11-610 Pozezdrze
ING 97 1050 1748 1000 0090 7097 7484
Z dopiskiem "Mazurska Majówka 4x4"

____
RSS: http://www.team-media.org/team.xml
Kontakt: redakcja@team-media.org